poniedziałek, 31 października 2011

Bob Morane



Twórcy:
Scenariusz: Henri Vernes
Rysunki: William Vance


Swoje palce maczali:
tłumaczenie: Dag
grafa: pegon
korekta: stary niedzwiedz &
tytusde2oo & -krikon- (t.25)/Venda & tytusde2oo (t.36)


Bob Morane jest awanturnikiem, który dzięki kontaktom z tajnymi służbami zajmuje się okazyjnie szpiegostwem oraz często przenika do przestępczego półświatka. W jego przygodach towarzyszy mu Bill Ballantine, oddany przyjaciel i towarzysz broni z czasów Drugiej Wojny Światowej.

Komiks łączy gatunki przygody, sensacji, grozy oraz fantastyki. Od pierwszego wydania albumowego w 1960 roku do dzisiaj powstało 86 tomów. Albumy z przygodami Boba Morane’a były tłumaczone z francuskiego na wiele języków, w tym m.in.: niemiecki, hiszpański, włoski, norweski, portugalski, indonezyjski, fiński, wietnamski, islandzki, duński, turecki, niderlandzki, serbski. Komiksy z przygodami Boba Morane’a ukazują się nadal. Francuskie wydawnictwo „Le Lombard” zapowiedziało, że tom 87 ukaże się w kwietniu 2012 roku.

Bob Morane jest postacią literacką stworzoną przez pisarza Henriego Vernesa w 1953 roku. Autor sam adaptuje swoje powieści na scenariusze komiksów oraz tworzy historie tylko dla tego medium. Bob Morane zadebiutował w komiksie po raz pierwszy w 1959 roku. Jego przygody były drukowane w odcinkach, w magazynie dla kobiet „Femmes d'Aujourd'hui” (Dzisiejsze Kobiety), jako dodatek dla młodych chłopców (swoją drogą, to bardzo ciekawy pomysł na promowanie komiksu, może polscy twórcy powinni pomyśleć o czymś podobnym, zamiast desperować o „śmierci polskiego komiksu”).

Jako ciekawostkę warto dodać, że w 1992 roku polskie wydawnictwo „Korona”, które wydało na początku lat 90, 3 tomy "Thorgala" w twardej oprawie, miało w planach wydanie albumu pt. „Les géants de MU” (32 tom serii licząc chronologicznie). Jego reklama ukazała się w magazynie komiksowym „CDN”. Magazyn „CDN” zniknął po pierwszym numerze a Bob Morane w ogóle się nie pojawił.

28 komentarzy:

  1. Opis tomu 36:
    Na pustej drodze pośród bagien, Bob Morane i Bill Ballantine spotykają zabłąkaną dziewczynę. Czego szuka na tych pogrążonych we mgle bagnach? Wspomina o spotkaniu, ale zdecydowanie nie sprawia wrażenia osoby świadomej swoich działań i czym jest ten groźny cień unoszący się za nią? Ludzie z pobliskiej wsi mówią o legendzie "córki ropuchy", ale Morane nie jest człowiekiem, który wierzy w tego rodzaju opowieści i postanawia wyjaśnić tajemnicę bagnisk.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam! Serdeczne dzięki za komiks. Mam też pytanie: czy inne części są dostępne gdzieś w sieci po angielsku? Pobieżne szukanie wykryło skany francuskie... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. O ile mi wiadomo żaden tom Boba Morane'a nigdy nie został przełożony na język angielski, zarówno legalnie jak i nielegalnie. Oprócz skanów po francusku oraz hiszpańsku w internecie stosunkowo łatwo można znaleźć wersję niderlandzką oraz serbską (Bob był w tym języku drukowany w magazynie "Stripoteka").
    Jeśli będę widział, że seria budzi większe zainteresowanie, to są duże szanse na kolejne albumy po polsku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielkie dzięki.
    Jak najwięcej tego typu klasyków!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielkie dzięki.
    Jak najwięcej tego typu klasyków!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie się czytało
    Dziękuje

    OdpowiedzUsuń
  7. Niebawem ukaże się:

    Bob Morane T25: Gorejące oczy we mgle

    Scenariusz: Henri Vernes
    Oprawa graficzna: William Vance
    Wydawca oryginalny: Dargaud/Le Lombard
    Rok wydania oryginału: 1971
    Liczba stron: 44

    Opis albumu:
    Londyn jest nawiedzany przez tajemniczych ludzi w czerni, którzy dysponują niezwykłymi umiejętnościami. Kiedy dochodzi do porwania młodej dziewczyny oraz uwięzienia znanego naukowca Bob Morane i Billy Ballantine postanawiają działać. Po drodze przyjdzie im się zmierzyć z urzekającą i niebezpieczną panią Ylang-Ylang, która jest kierowniczką niezależnej organizacji szpiegowskiej SMOG.

    OdpowiedzUsuń
  8. SMOG tak jak SMIERSZ u Jamesa Bonda. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj budzi zainteresowanie, budzi!
    Czekałem na to 30+ lat.
    Chętnie przeczytam Gigantów z MU bo właśnie z tego tomu były paski, z którymi się kiedyś zetknąłem (w języku szwedzkim).

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekałem na ten tytuł z kilkanaście lat a tu proszę taka niespodzianka!
    Wielkie dzięki!
    Zabieram się za czytanie :)
    Przy okazji, podajecie błędną numerację.
    Ta podawana przez Was była w pakiecie skanów francuskich.
    W moich oznaczeniach album ma numer: 26 - L'empreinte du crapaud.
    Sprawdzić można tu:
    http://www.bedetheque.com/serie-5419-BD-Bob-Morane-2-Dargaud.html
    a później tu:
    http://www.bedetheque.com/serie-5420-BD-Bob-Morane-3-Lombard.html
    Czy translacja spowodowana była jednym z pytań do Egmontu?
    http://forumkomiks.nast.pl/viewtopic.php?p=163610&highlight=#163610
    Jaro

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że komiks trafia w gusta polskich czytelników.
    Oceniając go warto pamiętać, że powstał on z myślą o nastoletnich chłopcach a nie dorosłych czytelnikach. Bob ma też swoje lata, "Piętno ropuchy" wydano ponad 30 lat temu.
    Dla mnie ten tytuł jest niezamierzenie śmieszny i bawię się czytając go o wiele lepiej niż na niejednej komedii, choć jest to rodzaj bardzo specyficznego humoru.
    Numeracja Boba to skomplikowana sprawa. Morane miał wiele różnych wydań i wydawców, a każdy z nich numerował poszczególne tomy według swojego uznania. Polska "edycja" jest ponumerowana według daty ukazania się pierwszego wydania danego albumu na rynku francuskim.
    Ta lista prezentów do Mikołaja, zamieszczona na Alei Komiksu, nie miała żadnego wpływu na moja decyzje o wprowadzeniu Boba pod polskie strzechy. Dodam jako ciekawostkę, że jest na niej oraz na następnej sporządzonej przez tego samego użytkownika liście kilka pozycji, które budzą moja ciekawość.
    Warto też dodać, że większość z komiksów tam wymienionych jest tylko ładnie narysowana i nie prezentuje żadnej większej wartość artystycznej, tak więc ich szanse na ukazanie się na polskim rynku są znikome i całe szczęście :).
    Kolejny tom Morane'a, jeśli wszystko pójdzie dobrze, ukaże się najprawdopodobniej jeszcze w tym miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Brakuje mi na tej stronie takiej księgi życzeń (i nie sądzę, że zażaleń ;-)).
    Poza Bob'em i Valerianem marzą mi się jeszcze takie tytuły jak:
    - Fée et tendres automates
    - Hauteville House
    - Alvin Norge
    - Lumières de l'Amalou (fragment był w CDN)
    no i oczywiście Sprycjan i Fantasio
    Pozdrowienia
    GMSKP

    OdpowiedzUsuń
  13. Czy wszystko co jest wydawane musi być lub jest wartościowe?
    Pojęcie wartości to rzecz względna.
    Wymagania i oczekiwania u każdego są inne.
    Czy najpopularniejsze serie komiksowe są wartościowe?
    Osobiście wolę bardziej ładną grafikę niż fabułę.
    Jeżeli idzie to w parze to super.
    Jeżeli nie to są jeszcze zamienniki zwane książkami z których często korzystam.
    Pisanie o ładnie narysowanych albumach:
    "nie prezentują żadnej większej wartość artystycznej"
    oznacza że rysunki Rosińskiego czy Christy do takich się zaliczają a bynajmniej ja tych rysowników uwielbiam.
    Pozdrawiam
    Jaro

    OdpowiedzUsuń
  14. GMSKP:

    Hauteville House ukaże się niebawem w postaci anglojęzycznej translacji.
    Spirou & Fantasio jest wydawany przez Cinebook, też po angielsku.
    Co do propozycji oraz tłumaczenia na życzenie urządziłem konkurs, który tak czy inaczej zobliguje mnie do przekładu tego co niekoniecznie trafia w mój gust. Może weźmiesz udział :)?
    Pozdrawiam

    Jaro:

    Oczywiście, że nie wszystko co wydane musi mieć jakąś większą artystyczna wartość. Oczywiście, że różni ludzie mają różne gusta i hierarchie wartości. Główna różnica w naszym spojrzeniu na komiks polega na tym, że ja cenię bardziej scenariusz od oprawy graficznej. Książki też czytam, jednak nie traktuję komiksu jako ich gorszego brata.
    Co do listy, czytałem sporo pozycji z niej i pod względem scenariusza są to, moim zdaniem, średnie produkcje. Weź pod uwagę, że te tytuły zostały zaproponowane z myślą o serii "Plansze Europy". Gdyby te komiksy miały ukazać się w formie tańszego komiksu to nie mam nic przeciwko.

    Pozdrawiam

    PS: "Piętno ropuchy" ma najlepszą, według mnie, okładkę z całej serii.

    OdpowiedzUsuń
  15. I zapomniałem dodać, że prace Rosińskiego i Christy też lubię :).

    OdpowiedzUsuń
  16. GMSKP księga życzeń pojawiła się już na blogu :) Po prawej stronie nad planami. Dzięki za pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  17. O!, Dzięki za księgę życzeń!
    Jak wcześniej pisałem (niepodpisany) czekałem na Boba po polsku ponad 30 lat. Po takim czasie łatwo się rozczarować. Ale wziąłem na to poprawkę i w efekcie przeczytałem/obejrzałem (a właściwie to jak nazwać percepcję takiego medium jak komiks? Przeoglądanie?) go z przyjemnością. W końcu to stary dobry Vance.
    Mam tylko uwagę do zwrotu "Panie proboszczu" co brzmi jak "Obywatelu Proboszczu" - wiadomo, że pachnie to PRL-em. Naturalniej byłoby użyć zwrotu "Księże proboszczu".
    Warto więc iść dalej tą drogą - czekam na następne tomy i pozdrawiam.
    GMSKP

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciężka sprawa z tym czytaniem/oglądaniem komiksów, chyba trzeba wymyślić na odbiór tego medium nowe słowo :).
    To prawda, że tego rodzaju komiksy wyglądają w dzisiejszych czasach dosyć specyficzne, niemniej dla mnie mają swój urok. "Piętno ropuchy" kojarzy mi się z filmowymi horrorami, z lat 60-tych, z brytyjskiej wytwórni Hammer Film. Drogą będę podążał :), ale niekoniecznie z Bobem. Jest kilka tytułów z lat 70-tych w fantastyczno-sensacyjno-przygodowej stylistyce, które mnie interesują i mam nadzieję, że nie tylko mnie :).
    Za uwagę na temat "proboszcza" dziękuję, przyda się. W tego typu komiksach jest sporo przedstawicieli stanu duchownego :).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzięki za kolejny numer

    OdpowiedzUsuń
  20. "Gorejące oczy we mgle" to w porównaniu do "Piętna ropuchy" typowa przygoda Morane’a. Tak jak wspomniałem we wcześniejszym komentarzu "Piętno ropuchy" było dość specyficznym, nawet jak na taką serię :), komiksem. W tomie 25 znajduje się sympatyczna mieszanka fantastyki z elementami grozy, a wszystko to podane w tempie godnym przyzwoitego komiksu sensacyjnego.

    Demoniczni zabójcy strzelający tajemniczymi promieniami z oczu, mała wyspa a na niej stary upiorny zamek, nocne pościgi po zamglonych londyńskich ulicach oraz sporo niezamierzonego humoru. Wyborna mieszanka dla prawdziwych fanów starych komiksów.

    "Gorejące oczy we mgle" są komiksem starszym o prawie dekadę od "Piętna ropuchy". Mimo swoich 40-stu lat na karku, dla mnie ten komiks jest rewelacyjny. Tłumacząc go bawiłem się wspaniale. Dodatkowego uroku tej produkcji dodają pomylone, prawdopodobnie przez drukarnię, niektóre kolory. W takich komiksach jak Bob tego rodzaju "wpadki" traktuję jako zalety. Nie można też zapomnieć o dość intrygującym zakończeniu, zrobionym na szybko i absolutnie nieprzemyślanym. Tak jakby pod koniec ktoś kazał autorom, że zamiast standardowych 46 plansz mają się zmieścić na 44. Właściwie jest możliwe, że ten komiks miał mieć standardowe 46 plansz, ale wydawca zdecydował się go skrócić, aby móc dodać reklamy. W wielu komiksach z tamtego okresu historia zamyka się w 44 planszach + 2 strony na reklamy.

    Dla wszystkich dużych dzieci, którym przypadły do gustu przygody Boba Morane’a mam dobra wiadomość. Jeszcze w listopadzie na naszym blogu pojawi się pierwszy, a właściwie drugi bo od 2 tomu zaczynamy, album z przygodami Paula Forana. Paul Foran to niewiele młodszy kolega Boba, który zadebiutował pod koniec lat 60-tych w legendarnym belgijskim tygodniku "Spirou". Foran to komiks podobny do Morane’a, tak samo łączy gatunki przygody, sensacji, grozy oraz fantastyki. A wszystko to w miłym nastroju lat 70-tych :).

    DAG

    OdpowiedzUsuń
  21. Wielkie dzięki, DAG. Mimo, że nie jest to "górna półka", to bardzo mi odpowiada ten typ opowieści i ten styl rysowania z lat 70tych. Ciekawe jaki będzie ten Foran (nb. Foran-Moran(e) - może jakiś rodzaj hołdu.. :)
    Tu-Ra

    OdpowiedzUsuń
  22. O tak, zdecydowanie Bob Morane nie jest "górną półką" :). Takie komiksy dziś, to dla jednych ciekawostki, a dla innych hobby.

    Paul Foran to raczej próba stworzenia podobnego do Morane'a bohatera komiksowego przez wydawnictwo Dupuis, które chyba pozazdrościło Dargaud/Le Lombard sukcesu Morane'a. Aczkolwiek są to tylko moje czyste spekulacje :).

    Moim zdaniem, komiks Paul Foran jest mniej naiwny w porównaniu do Boba. Posiada też bardziej spójną fabułę. Choć oba tytuły są do siebie bardzo podobne, to jednak Paul Foran lepiej mi się podoba. Czy zgadzacie się z moim zdanie, to już sami będziecie musieli ocenić :).

    Co do komiksów z lat 70-tych, to także w listopadzie, na naszym blogu pojawi się pierwszy tom nowej serii. "Yves Sainclair" to dylogia, która ukazała się w połowie lat 70-tych, we Francji. Komiks opowiada o przygodach pilota-awanturnika, który ma do wykonania pewną niebezpieczną misję, a wszystko to ma miejsce w Chinach pod koniec lat 30-tych.

    DAG

    OdpowiedzUsuń
  23. Trochę mnie tu nie było.
    Dziękuję pięknie za drugi tomik.

    DAG:
    ""Piętno ropuchy" ma najlepszą, według mnie, okładkę z całej serii"

    Dodałbym do tego: "La vallee des crotales '69" i "Les geants de Mu '75" Vancea
    Dla mnie intrygujące

    DAG,
    odnośnie Plansz Europy najlepsze dla mnie to te które przeczytałem więcej niż jeden raz.
    Zaliczam do nich głównie Blueberrego oraz te autorstwa Blaina.
    I choć w PE są tytuły o większej głębi przekazu (większym artyźmie) to szybko poszły na aukcje,
    i tam sobie krążą razem z Czyśćcami, Czarcimi Mordami, Leonami i innymi.
    Może docenią je inni, w końcu są w Planszach Europy a tam przecież nie ma miejsca na
    "średnie produkcje" jak pisałeś.

    Pozdrawiam
    Jaro

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak, okładka "La vallee des crotales '69" też wygląda nieźle. Myślę, że większość okładek autorstwa Vance'a prezentuje się świetnie, niemniej mi najbardziej podoba się ta zdobiąca "Piętno ropuchy".

    "Plansze Europy" to porządna seria, mają tam nie tylko wybitne dzieła, ale i komiksy rozrywkowe na wysokim poziomie. Wiadomo każdemu podoba się co innego. Ja osobiście wolę "Dallas Barr" od "Dziadka Leona" ;). Ubolewam jedynie, że "W poszukiwaniu Piotrusia Pana" nie zostało naprawdę docenione przez polskich czytelników.

    A jak Ci się podoba Bob Morane, Jaro?

    DAG

    OdpowiedzUsuń
  25. Dwa przetłumaczone albumy to takie średnie bliźniaki, posiadają wiele wspólnych cech z upiorami i zamkiem włącznie.
    Ich podobny schemat może zniechęcać do B.M.
    A przecież ta seria ma wiele znacznie lepszych albumów od tych w/w.
    Są archaiczne i nie wymagają myślenia a mimo to warte są bliższego poznania.
    Odnośnie kolorów, to wydanie jest trzecie, 10 lat po pierwszym.
    Widziałem różne wydania innych albumów ze zmienionymi kolorami tylko kilku elementów.
    Pierwsze wydania mają najlepsze kolory.
    To tak jak i u nas ze Żbikami czy Tytusami wydanymi współcześnie.

    Album Coseya mi się podoba i chętnie bym się zapoznał z choćby przygodami Jonathana w Tybecie.
    DAG, tak z ręką na sercu napisz które albumy z PE przeczytałeś więcej niż jeden raz.
    Jaro

    OdpowiedzUsuń
  26. Jaro:
    "Dwa przetłumaczone albumy to takie średnie bliźniaki, posiadają wiele wspólnych cech z upiorami i zamkiem włącznie.
    Ich podobny schemat może zniechęcać do B.M.
    A przecież ta seria ma wiele znacznie lepszych albumów od tych w/w.
    Są archaiczne i nie wymagają myślenia a mimo to warte są bliższego poznania."

    Zgadzam się z Tobą w 99% :). Swego czasu miałem okres fascynacji filmowymi horrorami z lat 50-tych i 60-tych. Wydaje mi się, że nadal został mi sentyment do klasycznych historii grozy, które operują takimi elementami jak: stare zamki, upiory, małe odludne miasteczka, odizolowane wsie itd.,itp. Akcja drugiego tomu "Paula Forana" też dzieje się w starym zamku, w Karpatach :).
    Oczywiście zgadzam się, że taka monotematyczność może wiele osób zniechęcić. Bob Morane to seria wielobarwna niczym tęcza. Są w niej albumy czysto sensacyjne oraz typowe przygody w stylu "Indiany Jonesa". Będę starał się przedstawić jeszcze inne oblicza Morane'a.

    Nie zgadzam się, że przetłumaczone przeze mnie albumy są słabe, ale to kwestia gustu i upodobań, więc każdy ma na ten temat swoje zdanie i każde jest tak samo dobre :).

    Co do kolorów. Nigdy nie miałem w rękach żadnego papierowego wydania Boba, więc ciężko mi cokolwiek na ten temat powiedzieć. Polskie wersje przygotowaliśmy na skanach hiszpańskich, których jakość została poprawiona przez Hiszpanów.

    Z "Plansz Europy" więcej niż raz przeczytałem tylko "W poszukiwaniu Piotrusia Pana" oraz "Historia bez bohatera/Dwadzieścia lat później". Z wydań francuskojęzycznych sporo tytułów z serii "Aire Libre" wydawnictwa Dupuis. Bardzo przypadły mi do gustu obyczajowe komiksy Bastiena Vivèsa, młodego francuskiego twórcy (ur. 1984 r.), który naprawdę potrafi pisać świetne opowieści trafiające do serca.

    Z pewnością za kilka miesięcy będę starał się przełożyć coś z "górnej półki". Na razie trenuję na łatwiejszym materiale :)

    DAG

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie pisałem że albumy są słabe lecz średnie, nie stawiałbym tu znaku równości ;)

    "Nigdy nie miałem w rękach żadnego papierowego wydania Boba, więc ciężko mi cokolwiek na ten temat powiedzieć."
    Ja bazuję na skanach, zdjęciach z aukcji, stronach o komiksach i to wystarczy.
    Dam prosty przykład:
    Porównaj planszę nr 3 z dwóch wydań:
    http://www.bedetheque.com/album-22395-BD-L-oiseau-de-feu.html
    http://www.bedetheque.com/album-50396-BD-L-Oiseau-de-Feu.html
    Zwróć uwagę choćby w górnych okienkach na kolor łódki czy włosów.
    Albo kolor nieba w dolnym lewym okienku.
    Są to detale które wyjaśniają Twoje przypisy z kolorem furgonetki.

    I jeszcze to:
    plansza nr 3 ze strony
    http://www.bedetheque.com/album-22404-BD-Le-secret-des-7-temples.html
    z planszą nr 5 ze strony
    http://www.bedetheque.com/album-22325-BD-Le-secret-des-7-temples.html

    "Wersje przygotowaliśmy na skanach hiszpańskich, których jakość została poprawiona przez Hiszpanów"
    Zauważyłem mocne podkoloryzowanie plansz, co może też mieć wpływ na ubicie klimatu.
    Przykład: Tajfun wydany przez Mandragorę, jeśli ktoś kupował ŚM to wie o co mi chodzi.
    Oczywiście to co powyżej napisałem to są tylko niuansiki.


    Najcenniejsze albumy to nie te do których się chce wrócić ale faktycznie wraca.
    Niewymienione albumy PE na "wysokim poziomie" się dalej kurzy.
    Podsumowując wydane albumy: nie wszystkie złoto co się świeci.

    Bastien Vivès - interesująca postać ale ja nie znam francuskiego :(

    Pozdrawiam
    Jaro

    OdpowiedzUsuń